Wyobraź sobie dwie firmy z identyczną kampanią, identycznym budżetem i identycznymi leadami. Po miesiącu jedna ma kilka razy więcej umów. Różnica? Pierwsza dzwoni do leada w ciągu kilku minut. Druga “jak handlowiec skończy spotkanie”.
Dlaczego to działa tak mocno
Osoba wypełniająca formularz z reklamy podejmuje decyzję impulsywnie - właśnie teraz ma problem, właśnie teraz szuka rozwiązania i właśnie teraz ma telefon w ręce. Każda minuta od tego momentu pracuje przeciwko Tobie: zainteresowanie stygnie, pojawiają się wątpliwości, a często równolegle wypełniła też formularz konkurencji. Kto zadzwoni pierwszy, ten rozmawia z klientem “na gorąco”. Kto zadzwoni po dobie, ten rozmawia z kimś, kto “musi się zastanowić”.
W naszych kampaniach widzimy to w danych każdego tygodnia: odbieralność i skuteczność rozmów spada skokowo z każdą godziną zwłoki. To nie jest niuans do optymalizacji kiedyś - to najczęściej pojedyncza największa dźwignia wyniku całej kampanii.
Trzy najczęstsze wymówki
“Handlowcy są zajęci.” Właśnie dlatego kontakt z nowym leadem musi mieć wyższy priorytet niż praca papierkowa - lead się przeterminowuje, papier nie.
“Oddzwonimy wieczorem, jak klient będzie po pracy.” Klient wypełnił formularz o 11:00, bo o 11:00 miał na to czas i ochotę. Wieczorem ma obiad, dzieci i zero pamięci o Twojej reklamie.
“Przecież wysyłamy maila powitalnego.” Mail nie zastępuje telefonu. Uzupełnia go.
Co robimy z tym u siebie
Ponieważ zarabiamy na efekcie, nie mogliśmy sobie pozwolić, żeby leady czekały. Dlatego zbudowaliśmy systemy, które dostarczają zweryfikowany kontakt do handlowca klienta w ciągu minut od wypełnienia formularza - automatycznie, niezależnie od pory. U klientów, którzy trzymają po swojej stronie standard szybkiego kontaktu, wyniki konsekwentnie należą do najlepszych w naszym portfelu.
Zanim zwiększysz budżet na reklamy, sprawdź w swoim CRM jeden wskaźnik: mediana czasu od pozyskania leada do pierwszej próby kontaktu. Jeśli liczy się w godzinach - masz właśnie najtańszy projekt wzrostu sprzedaży w tej firmie.