Rynek agencji rozlicza się na trzy główne sposoby. Każdy ma sens - dla różnych firm i na różnym etapie. Problem w tym, że oferty w różnych modelach nie da się porównać po cenie, bo płacisz w nich za zupełnie co innego.
Abonament (stała opłata miesięczna)
Płacisz za pracę agencji, niezależnie od wyników. To model najbardziej przewidywalny kosztowo i dobry, kiedy zależy Ci na budowaniu własnej marki i pełnej kontroli nad kampaniami. Jego ryzyko jest oczywiste: całość ryzyka wyniku jest po Twojej stronie. Agencja abonamentowa może być świetna - ale motywuje ją głównie to, żebyś przedłużył umowę.
Na co patrzeć: czy w umowie jest cokolwiek, co wiąże wynagrodzenie agencji z Twoim wynikiem - choćby gwarancja. Sami prowadzimy kampanie indywidualne w tym modelu, ale z gwarancją rentowności zapisaną w umowie, bo uważamy, że agencja powinna mieć skórę w grze.
Pay-per-lead (płatność za kontakt)
Płacisz za sztukę dostarczonego, zdefiniowanego wcześniej kontaktu. Ryzyko kampanii - testy, kreacje, budżet - bierze na siebie agencja. To najprostszy model do policzenia: znasz cenę leada, znasz swoją konwersję, wynik masz w arkuszu przed startem.
Na co patrzeć: definicję leada w umowie (za co dokładnie płacisz), zasady reklamacji kontaktów poza definicją i realne konwersje w Twojej branży. Model ma jedno ograniczenie: agencja może go oferować tylko w branżach, w których ma sprawdzone, powtarzalne kampanie - jeśli ktoś obiecuje pay-per-lead w każdej branży od ręki, to sygnał ostrzegawczy, nie atut.
Prowizja od sprzedaży
Brzmi najbezpieczniej (“płacę tylko od podpisanych umów”), ale w praktyce jest najtrudniejszy operacyjnie: wymaga pełnego raportowania Twojej sprzedaży do agencji, rodzi spory o to, czyj klient skąd przyszedł, i sprawia, że agencja de facto wycenia ryzyko Twojego działu handlowego. Dlatego mało kto oferuje go uczciwie w czystej postaci.
Jedno pytanie, które porządkuje każdą rozmowę
“Co się stanie, jeśli kampania nie przyniesie wyników - kto wtedy traci?” Odpowiedź na to pytanie mówi o ofercie więcej niż cennik. Jeśli w każdym scenariuszu tracisz tylko Ty, cena powinna być niska. Jeśli agencja dzieli ryzyko - za sztukę leada albo gwarancją - płacisz za coś realnego: za przeniesienie ryzyka na kogoś, kto ma dane, żeby je udźwignąć.